sobota, 18 lutego 2017

Trochę o ulu i planach z nim związanych na ten rok.

W tym poście, chciałem przedstawić swoj pogląd dotyczący ula.
Mamy połowe lutego.
Z moich zazimowanych rodzin niestety nie przetrwało za wiele. Większość mojej pasieki została zazimowana na ramce langstrotha 3/4. Korpusy jednościenne, bez felcy. po prostu 4 deski skręcone do kupy garstką wkrętów.
I co? I wszytko padło.
Jednak, był jeszcze jeden, warszawiaczek zwykły. Gruby, ocieplony sieczką. z podwójnymi ścianami z desek 3 cm:)
Jak do tej pory pszczoły w nim żyją. i mam nadzieję że dożyją wiosny.
I w stronę takich uli moim zdaniem trzeba się skłaniać.
Dają one pszczołom stabilne warunki do życia, wyciszają odgłosy z otoczenia, zimowla przebiega stabilniej, zarówno jeśli chodzi o chałas, to również o temperaturę.
Ramka wąsko wysoka.
Większość pszczelarzy mówi, że ta ramka jest dla pszczół a nie dla pszczelarza:)
Więc co to Kur... ma być? W pszczelarstwie chyba właśnie chodzi o pszczoły, nie o pszczelarza:)
taka ramka pozwala pszczołom dobrze rozłożyć zapasy zimowe, pozwala na to że pszczoły nie muszą szukać pokarmu w zimie po bokach. Tylko normalnie wędrować w pione do góry tak jak to robiły w ciasnych dziuplach, czy barciach... 
Ramka warszawska to bardzo dobre rozwiązanie dla pszczół. A właśnie o to mi chodzi w mojej gospodarce.
O pszczoły... Nie o moją wygodę. Nie o miód nawet, bo tego w tym roku spróbowałem tylko przeglądając ule prosto z plastra.
Ramka.:
Ramka 240 mm x 435mm jest moim zdaniem dobra, ale czy na pewno? 
Lubię teoretykować. Zmiejszyć na pewno bym jej nie zmiejszył ani nie skracał.
jednak gdyby ją jeszcze wydłużyć?
Może pszczoły wolały by dłuższą ramkę. co szkodziło by dać im możliwość rozwijania się tylko na 10 ramkach ale wysokich np na 80 cm. to potężneramki, a problem to wyrywające się plastry, które pszczoły u mnie budują bez węzy. Tylko z zaczątkami które mją nadać im kierunek budowy?
Nic trudnego. Skoro w tych super nowoczesnych, korpusowych ulach tak świetnie sobie radzą z 2 beleczkami i jeszcze centymetrem przestrzeni pomiędzy nimi to myślę ze ramki o wymiarze 240mm x 800cm można by dzielić beleczkami na 4 lub 5 okienek każdą. Wtedy pszczoły mają w miarę ciekawe warunki, długi plaster, praktycznie nieprzerwany, na którym matka może poszaleć z czerwieniem. a miód noszony do góry dałby spokój psychiczny naszym podopiecznym, a może nawet dało by się coś im podebrać.
No dobra ale jak wydobyć miód z takich ramek? 
- Bardzo prosto. Wycinamy tylko te okiena które nas interesują. naprzemiennie. Np najwyższe okienko wycinamy w ramkach 1,3,5,7,9, zaś w ramkach 2,4,6,8,10 wycinamy okienko drugie od góry. 
Już tłumacżę dlaczego. 
Wycinając ramki w ten sposób nie porzeba póżniej martwić się o zabudowę w miarę prostą. ponieważ pszczoły cały czas będą budowały 1 plaster, pomiędzy 2 plastrami.I do tego jeśi pszczoły zalewały równomiernie to zostawiamy im żelazny zapas w tych naprzemian nie wyciętych plastrach:) Ne wiem czy jest ten sposób zrozumiały.
Aczkolwiek myślę że jesteście w stanie sobie to wyobrazić, co chcę wam przekzać:)
Jest to mój prywatny pomysł, jeśli ktoś to stosuje to jeszcze się z nim nie spotkałem.
Jednak aby wziąć miód trzeba mieć pszczoły i porzytki.
W tym roku zamierzam właśnie takie ule "przetestować".
Innym sposobem na podobny ul z w miare naturalniejszym plastrem, to ul snozowy ks. Jana Dzierzona.
wtedy budujemy szafkę z wytłoczonymi rowkami na wsuwanie snoz. Dzierzon polecał aby snozy były w odstęach ooło 14 cm-16cm jedne od drugich, bo takiej wysokości plaster wiszący na snozie nie urywa się, jest stabilny i wygodniej pszczelarzowi z nim pracować. I takich snozowych "pięterek" zalecał 4 lub 5. czyli wysokość ula w środku dochodziła właśnie do 80 cm. snóz zalecał nawet do 14, jednak Dzierzon nie walczył z chorobami i miał pszczoły zdrowe i pełne wigoru, które przeżywały. Ja budując swoje bardziej będę oscylował w te 4 piętrowe i na 10 snóz. Więcej chyba nie ma sensu. Bo jednak będę mnożył te rodziny które będą się nadawały do podziałów. a moim zdaniem kubatura ula ma bardzo istotny wpływ na życie rodziny pszczelej, i nie zgdzam się z obecnymi trędami na forach.
Jedynym mankamentem takiego ula jest to że aby dokopać się do ostatniej ramki musimy wyjąć wszystkie ramki  Ale dla chcącego, króry chce zrobić coś dla pszczół, a nie dla siebie, taki problem- to żaden problem;)

Podsumowując. W tym roku będę chciał wprowadzić pszczoły do uli które opisałem. Super by było gdybym mial 5 rodzin w warszawiakch zwykłych, 5 w ulach konstrukcji Ks. Jana Dzierzona i 5 w podłużonej ramce warszawskiej.
Jak wyjdzie? zobaczymy;) I takie ule chciałbym jakoś optymalnie rozstawić. W tamtym roku miałem po 2-3 rodziny na 3 stanowiskach. W tym myśle że będzie podobnie. 

Jeszcze trochę o budowie:
Ule będę się starał budować z drewna zurzytego, starego, nawet delikatnie pruchniejącego już, szczególnie w środku. Dlaczego? 
A dlatego że drewno pruchniejące jest drewnem cieplejszym, po 2 w dziuplach cheblarką pszczoły sobie nie latały po ścianach, a jednak przeżyły tysiące lat bez pomocy człowieka:)
Ściny zewnętrzne z materiałów jakie mam pod ręką. Więc pewnie będą to klepki, boazerie i deski podbitkowe. Bo zawodowo jestem budowlańcem i akurat ostatnio miałem demontarz takiego towaru który ładnie posprzątałem w busa i przywiozłem do domu:) Tak by klijent zapłacił za wywóz kontenerem, a u mnie ten materiał da schronienie pszczołom:)
Jako ocieplenie poleci słoma, trzcna itp naturalnie występujące u mnie w okolicy materiały.
Postaram się dodać tutaj na bloga fotorelację z budowy każdego z tych uli;)
Dziękuję za zapoznanie się z treścią mojego bloga wszystkim odwiedzającym i pozdrawiam:
Sołtys ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz