poniedziałek, 27 lutego 2017

Sezon 2017 właśnie wystartował!:)

Witam.

Dzisiaj tj 28.02.2017 mimo ogromnych strat w rodzinach, przyszedł czas na oblot. Obleciala się jedna rodzinka. Jedyna która przeżyła, szczesciarz. Mimo że jesienią nie dostała apiwarolu, takticu, jakichś pasków czy innych dziadostw, dała rade;)

Dla pszczelarza, dzien oblotu jego pszczół to bardzo radosny dzień, wie on wtedy ze pszczoly dały radę przetrwać zimę. Ze jego mali przyjaciele będą mu towarzyszyć w następnym sezonie. 

Jako ze nie wiem co to za linia pszczol, nie znam jej rasy to pokrótce opisze jej historie. 
Rodzinkę ta mam od pazdziernika 2015 roku. Kupiłem wtedy 3 rodzinki w ulach warszawskich zwykłych, od syna pszczelarza. Pasieka jego wyglądała jak opuszczona. Stało tam około 30 może 40 rozpadajacych się uli. Z czego tylko w 7 sztukach były pszczoly. I właśnie wsrod tych uli znalazł się rodzynek. Ul z 1936 roku. Pszczelarz nie wiedział co to za pszczoly jednak udało mi sie ustalić tyle że matek on nie wymieniał i nie bardzo zajmował się pasieka... Co w sumie bylo widac, bo nawet trawa do pasa dookola uli nie byla zbytnio wydeptana, nie było chociażby drozek do uli. Czyli może to byc idealny materiał na pszczoly do nie leczenia. Z 3 zakupionych wtedy rodzin przezimowaly 2. Zakładałem że padła bo za późno je przewozilem, ale nic. Miałem jeszcze inne pszczoly. Druga rodzinka od tego pszczelarza żyła gdzieś do połowysezonu 2016. Wystartowała z wiosną bardzo marnie, i matka czerwona tam na jednej ramce A czerwiu było dosłownie koło 5-10 cm. Najlepiej prezentowała się właśnie ta rodzina w zabytkowym ulu. Rozwijała się dosyć mocno z wiosny. Dużo lepiej niż rodziny w langstrothach. I tak w maju przelozylem Stara matkę z tego ula wraz z częścią pszczol do ula po upadlej rodzinie i stworzyłem odklad. Siła rodziny była duża A ja nie chialem zbytnio oslabiac ich potencjału wiec podzieliłam je mniej wiecej na rowno;) z połowy bez matki zrobilem małe rodzinki z matecznikami ratunkowym. Jednak żadna z matek z tymi genami nie wróciła z lotu godowego.  Tak więc w tym roku ta rodzina mam nadzieję będzie tworzyła moją podstawę pszczol nie leczonych.
Geny w pasiece urozmaicę już niedługo przypadkowymi mniej lub bardziej pszczolami od pszczelarzy z okolic bliższych i dalszych.

Wspomnę jeszcze na koniec o drugim genie który na pewno będę chciał pozyskać. Pewien znajomy pszczelarz, od którego miałem już pszczoly. Były to pszczoly bardzo obronne, pilnowaly swojego ula. Nie wymienia on matek od kilku ładnych lat, jest przekonania ze pszczoly "same se matke wychowaja". Pszczoły od tego pszczelarza niestety w mojej pasiece nie dostały szansy zimowli w ulu który jednak moim zdaniem ma znaczenie. I bardzo zaluje ze już ich nie mam. Dlatego chociaż malutki odkladzik w tym roku po prostu muszę od niego miec;) A może uda kupić się całą rodzinkę już teraz na przedwiośniu.:)

Dalej o genach, pisząc chciałbym sprowadzić do swoich pasiek pszczole od Pani Gębali. Mam do niej nie daleko, może spróbuję dac szansę jej pszczole i unasienie kilka jej matek (3-5) na swojej pasiece. Mimo tego ze to pszczoła komercyjna to jednak z racji tego ze jej matki żyją w moich terenach, może byc warta sprawdzenia.

No i oczywiście liczę na rojki.

Wszystkim co będzie się działo w pasiece, będę starał się na bieżąco chwalić tutaj na blogu.
Sołtys;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz